W tradycyjnym rozumieniu wojny pole walki było czymś fizycznym. Miało swoją geografię, linie frontu, logistykę, zaplecze przemysłowe. Można je było zobaczyć na mapie. Można je było zdobyć lub stracić.
Dziś mapa wygląda inaczej.
Nowe pole walki rozciąga się w przestrzeni percepcji. Nie ma okopów, ale są algorytmy. Nie ma artylerii, ale są strumienie danych. Nie ma linii frontu, ale jest uwaga – najcenniejszy zasób współczesnego świata.
To właśnie o nią toczy się jedna z najważniejszych wojen XXI wieku.
Informacja jako surowiec strategiczny
W każdej epoce strategia opierała się na informacji. Dowódcy potrzebowali wiedzieć, gdzie jest przeciwnik, jakie ma zamiary, jakie są jego możliwości. Informacja była paliwem decyzji.
Dziś jednak jej rola zmieniła się zasadniczo.
Informacja nie jest już tylko narzędziem strategii. Stała się jej środowiskiem.
Strategia rodzi się z informacji, ale jednocześnie sama produkuje informacje – komunikaty, narracje, sygnały wysyłane do przeciwnika i do własnego społeczeństwa. Każdy ruch polityczny, wojskowy czy gospodarczy generuje fale interpretacji, analiz i reakcji.
Współczesna strategia to w dużej mierze zarządzanie przepływem informacji.
Wywiad i kontrwywiad – dwie strony tej samej pracy
W tym świecie szczególną rolę odgrywają służby specjalne.
Wywiad i kontrwywiad w potocznym rozumieniu wydają się przeciwieństwami. Jeden zdobywa informacje, drugi je chroni. W rzeczywistości ich praca jest uderzająco podobna.
Oba systemy działają na tym samym surowcu: informacji.
Wywiad zbiera fragmenty rzeczywistości rozsiane w świecie. Kontrwywiad próbuje rozpoznać, które z tych fragmentów ktoś próbuje ukraść lub zmanipulować. Jedni budują obraz przeciwnika, drudzy starają się chronić własny obraz przed zniekształceniem.
W obu przypadkach stawką nie jest sama informacja.
Stawką jest decyzja, która z niej powstanie.
Nowoczesne pole walki
Na współczesnym polu walki informacja krąży szybciej niż jakakolwiek jednostka wojskowa.
Satelity, sensory, drony, systemy rozpoznania elektronicznego, analiza sygnałów, dane z mediów społecznościowych – wszystko to tworzy gigantyczne strumienie danych. Żaden człowiek nie jest w stanie ich samodzielnie przetworzyć.
Dlatego do gry weszły algorytmy.
Systemy analityczne i sztuczna inteligencja potrafią dziś łączyć setki źródeł informacji, wykrywać wzorce niewidoczne dla człowieka i generować rekomendacje operacyjne w czasie zbliżonym do rzeczywistego.
Na poziomie taktycznym oznacza to szybsze wykrywanie celów.
Na poziomie operacyjnym – szybsze planowanie działań.
Na poziomie strategicznym – nowe tempo podejmowania decyzji.
Wojna staje się coraz bardziej procesem przetwarzania informacji.
Algorytmy jako niewidzialni dowódcy
Algorytmy nie dowodzą jeszcze armiami. Nadal robią to ludzie.
Ale algorytmy coraz częściej wskazują ludziom, jaką decyzję powinni podjąć.
To subtelna, ale fundamentalna zmiana.
W przeszłości dowódca podejmował decyzję na podstawie niepełnych informacji i własnego doświadczenia. Dziś coraz częściej decyzja jest wynikiem analizy przygotowanej przez systemy, które przetwarzają więcej danych, niż jakikolwiek sztab byłby w stanie przeanalizować ręcznie.
Człowiek pozostaje odpowiedzialny za decyzję.
Ale to informacja – przetworzona przez algorytmy – coraz częściej wskazuje jej kierunek.
Granica, która się zbliża
Ta ewolucja prowadzi nas do pytania, które jeszcze niedawno wydawało się czysto futurystyczne.
Czy decyzja o użyciu siły może zostać kiedyś podjęta bez udziału człowieka?
Autonomiczne systemy uzbrojenia – drony, systemy obrony powietrznej czy zautomatyzowane platformy bojowe – już istnieją w formach pośrednich. Człowiek nadal pozostaje „w pętli decyzyjnej”, ale rola systemów automatycznych rośnie.
W pewnym momencie cywilizowany świat stanie przed trudną decyzją.
Jeśli przeciwnik wykorzystuje autonomiczne systemy bojowe, które reagują szybciej niż człowiek jest w stanie zareagować – czy możemy sobie pozwolić na ich całkowite odrzucenie?
Paradoks polega na tym, że ta decyzja również będzie decyzją informacyjną.
To nie maszyny zdecydują o wprowadzeniu autonomicznej broni. Zrobią to ludzie – na podstawie informacji o zagrożeniach, możliwościach technologicznych i działaniach przeciwników.
Wojna o uwagę
Ale zanim decyzje autonomiczne pojawią się na polu walki, trwa już inna wojna.
Wojna o uwagę.
W świecie nadmiaru informacji percepcja społeczeństw staje się elementem strategii. Narracje, interpretacje wydarzeń, obrazy konfliktów – wszystko to wpływa na decyzje polityczne, społeczne i gospodarcze.
To dlatego informacja działa dziś jednocześnie na dwóch poziomach.
Na jednym poziomie naprowadza rakiety, koordynuje działania wojsk i analizuje ruchy przeciwnika.
Na drugim kształtuje percepcję społeczeństw i polityków.
W obu przypadkach jej celem jest to samo.
Wygenerować decyzję.
Człowiek w centrum
Na razie decyzje podejmują ludzie.
Generałowie, politycy, analitycy, operatorzy systemów. Nawet najbardziej zaawansowane algorytmy pozostają narzędziem w ich rękach.
Ale tempo świata informacyjnego rośnie.
Coraz więcej decyzji powstaje na podstawie danych, których człowiek sam nie byłby w stanie przeanalizować. Coraz więcej rekomendacji generują systemy, które działają szybciej niż ludzkie myślenie.
Możliwe więc, że stoimy na progu epoki, w której informacja nie tylko wspiera decyzje.
Zacznie je w coraz większym stopniu tworzyć.
A wtedy pytanie o przyszłość wojny przestanie dotyczyć wyłącznie technologii.
Będzie dotyczyć tego, kto – lub co – podejmuje decyzje.
Zobacz więcej z MetaLaboratorium Weterana:



